Propaganda, ideologia, kino

„Kino jest najważniejszą ze sztuk”, powiedzieć miał w 1922 roku Włodzimierz Lenin. To zdanie przywoływane jest bardzo często, aby wskazać, jak wielką rolę propagandową odegrać może film. Doskonale rozumiał to Joseph Goebbels, stwierdzając w 1933 r., że „flm jest najbardziej nowoczesnym i skutecznym środkiem wpływania na masy i z tych względów władze nie mogą pozostawić kinematografii samej sobie”. Czy jednak treści ideologiczne obecne są wyłącznie w filmach przygotowanych na zlecenie przywódców ruchów i państw totalitarnych?

Film jako narzędzie propagandowe

Kanon kina propagandowego wyznaczają niewątpliwie produkcje filmowe powstałe w państwach niedemokratycznych. Pancernik Potiomkin (1925) Siergieja Eisensteina, Triumf woli (1935) Leni Riefenstahl czy Żyd Süss (1941) Veita Harlana w oczywisty sposób były narzędziami sowieckiej i nazistowskiej władzy, obliczonymi na kształtowanie światopoglądu odbiorców. Jednak również rządy państw demokatycznych – i to, jak się przekonamy, nie tylko w sytuacji wojennej, jak w kontekście cyklu Dlaczego walczymy (1942-1945) Franka Capry – posługiwały się kinem propagandowym.

Użyte w tych filmach środki wyrazu mogą razić dziś swoją bezpośredniością tak bardzo, że dziwić można się, iż widzowie skłonni byli ulegać tak jawnej manipulacji. Osławiony przykład stanowi pseudodokumentalny Wieczny Żyd (1940) w reżyserii Fritza Hipplera, przedstawiający Żydów jednocześnie jako wszechwładnych manipulatorów oraz jako godnych pogardy podludzi, niczym szczury roznoszących zarazę, gdziekolwiek się pojawią.

Strategia odczłowieczenia przeciwnika jest typowym narzędziem propagandy. Nie zawsze dochodzi do tego w sposób tak wulgarny, jak w przypadku Wiecznego Żyda. Przykładem jest słynna scena schodów odeskich z Pancernika Potiomkin. Z jednej strony kamera pokazuje twarze konkretnych, uciekających schodami ludzi, a poszczególne sekwencje opowiadają ich „mikrohistorie”, z drugiej strony – widzimy bezwzględnych, mechanicznie postępujących, przedstawianych zawsze w szerokim planie Kozaków z karabinami. Widzowi trudno uniknąć utożsamienia się z ofiarami.

Ten sposób wizualizacji dostrzec można również w filmach współczesnych. Doskonałym przykłądem jest Snajper (2014) Clinta Eastwooda, ukazujący stojących naprzeciw walecznych Marines Irakijczyków jako anonimową, wrogą tłuszczę. Podobnie anonimowo przedstawieni są także Wietnamczycy w antywojennym Czasie apokalipsy (1979) Francisa Forda Coppoli.

Język kina propagandowego wszedł zatem do powszechnego użycia i jest dziś wykorzystywany przez twórców, którzy nie pracują na bezpośrednie zlecenie władzy. Warto zarazem pamiętać, że współcześnie wiele filmów w państwach zachodnich, choć produkowanych przez prywatne wytwórnie, powstaje z przychylnością i pomocą państwa. Powszechnie wiadomo na przykład o współpracy pomiędzy amerykańską armią a filmowcami z Hollywood – wojsko wypożycza po niskich cenach autentyczny sprzęt, który widzimy na ekranie (np. w serii filmów Transformers Michaela Baya), uzyskując w zamian spektakularny efekt propagandowy. To zresztą nic nowego, historia tej bliskiej przyjaźni amerykańskiego przemysłu rozrywkowego i kompleksu militarnego sięga początku XX wieku.

(Re)produkcja ideologii przez film

Ideologia jest zatem obecna nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim w obrazach powstających na zamówienie rządzących. Na przykład już w 1915 roku nakręcono w USA film przedstawiający zideologizowaną wizję amerykańskiej historii po wojnie secesyjnej – Narodziny narodu w reżyserii D. W. Griffitha, obraz nie tylko z dzisiejszej perspektywy skrajnie rasistowski. Przedstawiając negatywny obraz czarnych Amerykanów (których w filmie grali zresztą w większości biali aktorzy z umalowanymi twarzami, tzw. blackface), jednocześnie gloryfikował członków Ku Klux Klanu. W jednej ze scen, biała kobieta woli rzucić się w przepaść, niż oddać się ścigającemu ją, czarnemu mężczyźnie. Z kolei w jednej z końcowych scen na ratunek uwięzionej przez czarnych oprawców, białej rodzinie, przybywają dzielni clansmeni, odziani w białe kapoce. Zwróćmy uwagę, że – podobnie jak w umieszczonej wyżej scenie z Czasu apokalipsy – także i tej sekwencji towarzyszy „Cwałowanie Walkirii” Wagnera.

Narodziny narodu odniosły niebywały sukces frekwencyjny (i, co za tym idzie, kasowy), chwalone były nawet przez prezydenta Woodrowa Wilsona. W konsekwencji doszło do odrodzenia podupadłego wcześniej ruchu klanowego, czego kulminacją były kilkudziesięciotysięczne przemarsze. członków KKK ulicami Waszyngtonu w latach 20.

Dowodzi to tezy, że ideologia obecna w filmie, który pomyślany był przede wszystkim jako rozrywka, może istotnie wpływać na wizję świata swoich odbiorców.

Film jako model i krytyka działania ideologii

Słoweński filozof Slavoj Žižek, jeden z najbardziej znanych i wpływowych współcześnie krytyków popkultury, posługuje się filmem, aby ukazać sposób, w jaki ulegamy ideologii. Przekonuje on, że ideologią jest spontanicznie przyjmowana przez nas wizja świata. To, co uchodzi w naszych oczach za normę społeczną – np. akceptowane sposoby zachowania, wypowiadania czy ubierania się – jest przecież też przejawem określonego zestawu wartości, który tylko przez swoją powszechność wydaje nam się neutralny. Ideologią są więc nasycone nie tylko dzieła wywrotowe, usiłujące podważyć istniejący porządek, lecz także najbardziej banalna telenowela.

Film, skłaniając do utożsamienia się z bohaterami, do uwierzenia w świat przedstawiony, wiedzie nas do zapomnienia, iż do czynienia mamy z fikcją. Podobnie działa ideologia – jest ona najbardziej skuteczna wtedy, kiedy przestajemy dostrzegać, że jest ideologią. Dlatego też rolą świadomego odbiorcy – i filmu, i ideologii – jest poszukiwanie momentów „zszycia” (nawiązuję tu do słownika psychoanalizy Jacquesa Lacana, do którego nawiązuje Žižek), czyli sposobów, w jakie ideologia maskuje swoją fikcyjność.

Doskonałego przykładu tak pojmowanej krytyki ideologii dostarcza film Oni żyją (1988) Johna Carpentera. Jego bohater odnajduje okulary, które pozwalają dostrzec przekaz ideologiczny, ukryty za pozornie niegroźnymi reklamami czy okładkami gazet. Žižek podkreśla, że choć tradycyjnie wydaje nam się, iż ideologia to właśnie takie okulary, wykrzywiające obraz rzeczywistości, w istocie jest dokładnie odwrotnie: ideologię przyjmujemy na co dzień, traktując ją jako normalną, niekontrowersyjną wizję świata. Dopiero założenie metaforycznych okularów krytyki ideologii pozwala nam zauważyć nasycenie przyjmowanych przekazów wartościami.

Podsumujmy te rozważania. Zgodnie z nimi, film związany z ideologią przynajmniej na trzech poziomach:

  • jako klasyczne narzędzie propagandowe (Pancernik Potiomkin, Triumf woli, Dlaczego walczymy);
  • jako narzędzie (re)produkujące dominujące wartości, postawy i przekonania (każdy film „niepolityczny”, włącznie z operami mydlanymi w rodzaju Dynastii czy Klanu);
  • jako model i krytyka ideologii – na przykładzie wybranych filmów (Oni żyją, Matrix, Truman Show) tłumaczyć można, w jaki sposób działa na nas ideologia, a zatem w jaki sposób budowana jest iluzja neutralnej, przeźroczystej rzeczywistości.

Jakie przykłady filmów należących do jednej (bądź kilku) z tych trzech klas potrafisz wskazać? Czy są tytuły, które szczególnie nadają się do tego, by ukazać sposób działania ideologii?