Propaganda, ideologia, kino

„Kino jest najważniejszą ze sztuk”, powiedzieć miał w 1922 roku Włodzimierz Lenin. To zdanie przywoływane jest bardzo często, aby wskazać, jak wielką rolę propagandową odegrać może film. Doskonale rozumiał to Joseph Goebbels, stwierdzając w 1933 r., że „flm jest najbardziej nowoczesnym i skutecznym środkiem wpływania na masy i z tych względów władze nie mogą pozostawić kinematografii samej sobie”. Czy jednak treści ideologiczne obecne są wyłącznie w filmach przygotowanych na zlecenie przywódców ruchów i państw totalitarnych?

Film jako narzędzie propagandowe

Kanon kina propagandowego wyznaczają niewątpliwie produkcje filmowe powstałe w państwach niedemokratycznych. Pancernik Potiomkin (1925) Siergieja Eisensteina, Triumf woli (1935) Leni Riefenstahl czy Żyd Süss (1941) Veita Harlana w oczywisty sposób były narzędziami sowieckiej i nazistowskiej władzy, obliczonymi na kształtowanie światopoglądu odbiorców. Jednak również rządy państw demokatycznych – i to, jak się przekonamy, nie tylko w sytuacji wojennej, jak w kontekście cyklu Dlaczego walczymy (1942-1945) Franka Capry – posługiwały się kinem propagandowym.

Użyte w tych filmach środki wyrazu mogą razić dziś swoją bezpośredniością tak bardzo, że dziwić można się, iż widzowie skłonni byli ulegać tak jawnej manipulacji. Osławiony przykład stanowi pseudodokumentalny Wieczny Żyd (1940) w reżyserii Fritza Hipplera, przedstawiający Żydów jednocześnie jako wszechwładnych manipulatorów oraz jako godnych pogardy podludzi, niczym szczury roznoszących zarazę, gdziekolwiek się pojawią.

Strategia odczłowieczenia przeciwnika jest typowym narzędziem propagandy. Nie zawsze dochodzi do tego w sposób tak wulgarny, jak w przypadku Wiecznego Żyda. Przykładem jest słynna scena schodów odeskich z Pancernika Potiomkin. Z jednej strony kamera pokazuje twarze konkretnych, uciekających schodami ludzi, a poszczególne sekwencje opowiadają ich „mikrohistorie”, z drugiej strony – widzimy bezwzględnych, mechanicznie postępujących, przedstawianych zawsze w szerokim planie Kozaków z karabinami. Widzowi trudno uniknąć utożsamienia się z ofiarami.

Ten sposób wizualizacji dostrzec można również w filmach współczesnych. Doskonałym przykłądem jest Snajper (2014) Clinta Eastwooda, ukazujący stojących naprzeciw walecznych Marines Irakijczyków jako anonimową, wrogą tłuszczę. Podobnie anonimowo przedstawieni są także Wietnamczycy w antywojennym Czasie apokalipsy (1979) Francisa Forda Coppoli.

Język kina propagandowego wszedł zatem do powszechnego użycia i jest dziś wykorzystywany przez twórców, którzy nie pracują na bezpośrednie zlecenie władzy. Warto zarazem pamiętać, że współcześnie wiele filmów w państwach zachodnich, choć produkowanych przez prywatne wytwórnie, powstaje z przychylnością i pomocą państwa. Powszechnie wiadomo na przykład o współpracy pomiędzy amerykańską armią a filmowcami z Hollywood – wojsko wypożycza po niskich cenach autentyczny sprzęt, który widzimy na ekranie (np. w serii filmów Transformers Michaela Baya), uzyskując w zamian spektakularny efekt propagandowy. To zresztą nic nowego, historia tej bliskiej przyjaźni amerykańskiego przemysłu rozrywkowego i kompleksu militarnego sięga początku XX wieku.

(Re)produkcja ideologii przez film

Ideologia jest zatem obecna nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim w obrazach powstających na zamówienie rządzących. Na przykład już w 1915 roku nakręcono w USA film przedstawiający zideologizowaną wizję amerykańskiej historii po wojnie secesyjnej – Narodziny narodu w reżyserii D. W. Griffitha, obraz nie tylko z dzisiejszej perspektywy skrajnie rasistowski. Przedstawiając negatywny obraz czarnych Amerykanów (których w filmie grali zresztą w większości biali aktorzy z umalowanymi twarzami, tzw. blackface), jednocześnie gloryfikował członków Ku Klux Klanu. W jednej ze scen, biała kobieta woli rzucić się w przepaść, niż oddać się ścigającemu ją, czarnemu mężczyźnie. Z kolei w jednej z końcowych scen na ratunek uwięzionej przez czarnych oprawców, białej rodzinie, przybywają dzielni clansmeni, odziani w białe kapoce. Zwróćmy uwagę, że – podobnie jak w umieszczonej wyżej scenie z Czasu apokalipsy – także i tej sekwencji towarzyszy „Cwałowanie Walkirii” Wagnera.

Narodziny narodu odniosły niebywały sukces frekwencyjny (i, co za tym idzie, kasowy), chwalone były nawet przez prezydenta Woodrowa Wilsona. W konsekwencji doszło do odrodzenia podupadłego wcześniej ruchu klanowego, czego kulminacją były kilkudziesięciotysięczne przemarsze. członków KKK ulicami Waszyngtonu w latach 20.

Dowodzi to tezy, że ideologia obecna w filmie, który pomyślany był przede wszystkim jako rozrywka, może istotnie wpływać na wizję świata swoich odbiorców.

Film jako model i krytyka działania ideologii

Słoweński filozof Slavoj Žižek, jeden z najbardziej znanych i wpływowych współcześnie krytyków popkultury, posługuje się filmem, aby ukazać sposób, w jaki ulegamy ideologii. Przekonuje on, że ideologią jest spontanicznie przyjmowana przez nas wizja świata. To, co uchodzi w naszych oczach za normę społeczną – np. akceptowane sposoby zachowania, wypowiadania czy ubierania się – jest przecież też przejawem określonego zestawu wartości, który tylko przez swoją powszechność wydaje nam się neutralny. Ideologią są więc nasycone nie tylko dzieła wywrotowe, usiłujące podważyć istniejący porządek, lecz także najbardziej banalna telenowela.

Film, skłaniając do utożsamienia się z bohaterami, do uwierzenia w świat przedstawiony, wiedzie nas do zapomnienia, iż do czynienia mamy z fikcją. Podobnie działa ideologia – jest ona najbardziej skuteczna wtedy, kiedy przestajemy dostrzegać, że jest ideologią. Dlatego też rolą świadomego odbiorcy – i filmu, i ideologii – jest poszukiwanie momentów „zszycia” (nawiązuję tu do słownika psychoanalizy Jacquesa Lacana, do którego nawiązuje Žižek), czyli sposobów, w jakie ideologia maskuje swoją fikcyjność.

Doskonałego przykładu tak pojmowanej krytyki ideologii dostarcza film Oni żyją (1988) Johna Carpentera. Jego bohater odnajduje okulary, które pozwalają dostrzec przekaz ideologiczny, ukryty za pozornie niegroźnymi reklamami czy okładkami gazet. Žižek podkreśla, że choć tradycyjnie wydaje nam się, iż ideologia to właśnie takie okulary, wykrzywiające obraz rzeczywistości, w istocie jest dokładnie odwrotnie: ideologię przyjmujemy na co dzień, traktując ją jako normalną, niekontrowersyjną wizję świata. Dopiero założenie metaforycznych okularów krytyki ideologii pozwala nam zauważyć nasycenie przyjmowanych przekazów wartościami.

Podsumujmy te rozważania. Zgodnie z nimi, film związany z ideologią przynajmniej na trzech poziomach:

  • jako klasyczne narzędzie propagandowe (Pancernik Potiomkin, Triumf woli, Dlaczego walczymy);
  • jako narzędzie (re)produkujące dominujące wartości, postawy i przekonania (każdy film „niepolityczny”, włącznie z operami mydlanymi w rodzaju Dynastii czy Klanu);
  • jako model i krytyka ideologii – na przykładzie wybranych filmów (Oni żyją, Matrix, Truman Show) tłumaczyć można, w jaki sposób działa na nas ideologia, a zatem w jaki sposób budowana jest iluzja neutralnej, przeźroczystej rzeczywistości.

Jakie przykłady filmów należących do jednej (bądź kilku) z tych trzech klas potrafisz wskazać? Czy są tytuły, które szczególnie nadają się do tego, by ukazać sposób działania ideologii?

  1. Ocena komentarza

    Uważam, że większość filmów, jeśli nie wszystkie, można w większym lub mniejszym stopniu przypisać do tej drugiej kategorii. Każdy człowiek ma określone zasady i wartości, które chcąc nie chcąc przekazuje innym i podobnie jest w pracy nad filmem, gdzie reżyser pokazuje różne zachowania, a widz zostaje pokierowany tak, aby odebrać je jako pozytywne lub negatywne. Dotyczy to nawet najmniejszych elementów, które niekoniecznie mają ogromny wpływ na fabułę (pierwsze przykłady jakie mi przychodzą na myśl, to polskie seriale takie jak Plebania albo Ranczo, gdzie promuje się postawę katolicką, albo filmy takie jak Bitwa Warszawska, Szeregowiec Ryan, Katyń promujące postawę patriotyczną i dzielność żołnierzy). Gdyby przyjrzeć się bliżej i rozłożyć na części pierwsze dowolnie wybrany film, jestem przekonana że w przeważającej części obrazów znalazłby się moment, gdzie widzowi sugerowane jest w jaki sposób odebrać scenę i jak na nią reagować (podobnie jak w filmach czysto propagandowych jak przedstawiona na dzisiejszych zajęciach scena z „Żyd Suss”, gdzie widz jest kierowany na to aby czuć niechęć do tytułowego Żyda; być może jest to dość ekstremalne porównanie, ale mniej więcej pokazuje na jakiej zasadzie działa manipulowanie widzem). Nie jest to koniecznie negatywna rzecz, o ile nie promuje np. nienawiści, niemniej myślę że osiągnięcie całkowitego obiektywizmu w filmie jest dość trudne i ciężko aby film nie był narzędziem promującym pewne wartości, odczucia i postawy.

    1. Filip Biały
      Ocena komentarza

      Uprzedzając nieco kolejne spotkania, przytoczyć należy stwierdzenie Slavoja Žižka, iż niemożliwy jest odbiór rzeczywistości, który niebyłby zapośredniczony jakąś fikcją. Innymi słowy, niemożliwe jest odbieranie przez nas rzeczywistości jako takiej, bez pośrednictwa choćby języka, który nadaje sens i znaczenie odbieranym przez nas bodźcom. W tej perspektywie nie istnieje przekaz, który byłby neutralny. Nasz obraz świata zawsze będzie nacechowany jakimiś wartościami. Siła ideologii sprawia, że o tym zapominamy, uznając, iż nasz światopogląd jest naturalny i niekontrowersyjny. Tak też działa film jako medium – naszą wiarę w ekranową fikcję porównać można właśnie do momentu, w którym dajemy się uwieść ideologii.

      Zarazem trzeba pamiętać, że nie możemy uciec przed konstruowaniem jakiegoś rodzaju ideologicznego wyjaśnienia rzeczywistości. Žižkowi i innym, należącym do szkoły psychoanalitycznej krytykom, nie chodzi o to, by uwolnić nas od fikcji i wskazać to, co istnieje naprawdę. W ich perspektywie zawsze będziemy fikcji potrzebowali – bez niej świat jawiłby nam się jako strumień przypadkowych bodźców. Dlatego liczyć możemy najwyżej na to, że zdamy sobie sprawę z tego, iż przyjmowane przez nas rozumienie rzeczywistości jest pewną arbitralną konstrukcją. To zaś stanowi pierwszy krok, abyśmy zdolni byli do krytycznego przyglądania się własnym poglądom i wartościom.

  2. Filip Biały
    Ocena komentarza

    Przypominam, że ostatnie zajęcia zakończyliśmy oglądając film Krzysztofa Kieślowskiego pt. „Z punktu widzenia nocnego portiera” (https://www.youtube.com/watch?v=V0Zu719PefM). Proszę spróbować zastanowić się nad różnymi związkami tego filmu z ideologią – a także jej krytyką.

  3. Ocena komentarza

    W ostatnich miesiącach premierę miało parę ciekawych produkcji krytykujących ideologie… (To chyba za sprawą poczucia, iż w dzisiejszych czasach człowiek zawierza swoją wiedzę o świecie mediom, a jednocześnie zdaje sobie sprawę, iż rzeczywistość przepuszczona przez ich pryzmat będzie w gruncie rzeczy mniej lub bardziej zakłamana.) Lobster, Captain Fantastic, w pewnym sensie też Ukryte działania… Wszystkie one sprowadzały się do krytyki myślenia o społeczeństwie jako jednolitej masie; czasem trzeba wyjść poza schemat myślenia, by cywilizacja mogła się rozwijać – tylko różnorodność, nieliniowe myślenie wprawiają w ruch postęp ludzkości. Sądzę, że to ważne, by takie filmy powstawały (także głośna ostatnio wersja aktorska „Pięknej i Bestii”, gdzie podobno wpleciono wątek homoseksualny). Niegdyś rzeczywistość filmowa sprowadzała się do blichtru, wielkich nazwisk i pięknych twarzy w rolach przecież zwykłych ludzi, teraz na szczęście się już od tego powoli odchodzi, zaś filmy stają się coraz bardziej prawdziwe i naturalistyczne ukazując rzeczywistość taką, jaką ją widzimy na co dzień (na co wskazują tegoroczne nominacje do wielkich nagród filmowych z Fences i Moonlight na czele – szarość zaczyna zdobywać na popularności, bo ludzie mają z czym się utożsamiać). Kluczowe jest po pierwsze edukowanie widzów, iż niegdyś wyuczone u nich wzorce dziś już nie obowiązują (czarnoskórzy nie są podrasą, kobiety nie są słabe, homoseksualizm jest rzeczą naturalną etc.) za sprawą przekazywania tych aktualnych, po drugie krytyka tychże krzywdzących sądów. Stąd mamy „Ukryte działania” biorące na warsztat nie tylko rasizm, ale i seksizm – nie dość, że nie tylko biali mają monopol na ponad przeciętne IQ, to w dodatku nie tylko mężczyźni bywają wybitnymi matematykami; „Lobster” – każdy niech żyje tak jak chce i nie szukajmy drugiej połówki tylko dlatego, że wpojono nam, iż bycie samemu to jakaś przegrana na polu życiowym; „Captain Fantastic” – dobrowolne odcięcie się od społeczeństwa powinno być możliwością, nie można nikogo zmusić do życia w systemie, tak długo jak ta osoba swoją decyzją nie krzywdzi innych. Właściwie ostatnio zdarzyło mi się trafić na premierę nowego King Konga (nota bene straszna parodia), którego wydarzenia podobno rozgrywają się w 1971, a nikt nie kwestionował decyzji o eskorcie przez oddział wojskowy, któremu dowodził ppłk. Samuel L. Jackson, w składzie którego znalazł się jakiś czarnoskóry jegomość, zaś jednym z pomysłodawców ekspedycji był uznany geolog – Afroamerykanin. Skoro nawet dzisiaj USA miewa problemy z rasizmem to co dopiero w ’71 (niby po ustawie o prawach obywatelskich, ale całkiem świeżo przecież) – choć jeden bohater powinien nawet jeśli nie oburzyć się, to zainteresować takim doborem kompanów. A! No tak, przede wszystkim chyba odnaleziony podczas wyprawy weteran wojenny, który nie miał kontaktu ze światem od lat 40… Ach, a w ekipie znalazło się miejsce także dla Hindusa i Azjatki. Czyli już nawet blockbustery szerzą prawidłowe wzorce naginając logikę historyczno-psychologiczną.

  4. Ocena komentarza

    Trudno jest się nie zgodzić z tym, co napisała Martyna – każdy film będzie promował pewne postawy i wartości, a co za tym idzie idealnie sprawdzają się słowa Zizka, że nie istnieje przekaz, który byłby neutralny. Każdy z nas ma coś, do czego się odnosi – pewien system wartości, przyjętych zachowań i postaw, a myślę, że można nawet stwierdzić, że ten system często pełni właśnie rolę takich okularów przeciwsłonecznych, przez które patrzymy na pryzmat świata. Czy źle, czy dobrze – to już zależy od tego, w co wierzymy i jakie wartości wyznajemy, bo przecież każdy może mieć mniej lub bardziej kontrowersyjne poglądy. Trzeba natomiast przy tym pamiętać, aby mieć wyostrzone na ideologię zmysły – to jest coś, czego nie miał portier w krótkim, lecz znakomitym filmie Kieślowskiego.

    Według niektórych był on „zakładnikiem” ideologii, swego rodzaju marionetką w szponach ideologii. Można się z tym zgodzić, bo odnajdziemy u portiera wiele cech związanych z ideologią komunistyczną – ta była wtedy narzucona z góry przez władzę i wiele osób, tak jak właśnie ten portier, z jednej strony do tej ideologii się dostosowało, a z drugiej strony idealnie się w niej odnalazło. Portier to bohater negatywny, zamknięty w ramach ideologii komunistycznej i ograniczony, ale czy można powiedzieć, że nieszczęśliwy? Być może tak, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nie zdaje on sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo uwikłany jest w ideologię, natomiast wygląda na to, że jest człowiekiem, który bardzo dobrze się w tej rzeczywistości – przyjętej przez siebie, ale niejako „na życzenie” władzy – odnajduje. Lubi kontrolować, lubi nękać innych, lubi czuć tę namiastkę władzy, jaką posiada i jest też zwolennikiem karania tych, którzy do ideologii nie pasują. Zdaje się być więc obywatelem idealnym dla systemu totalitarnego, a jest to także efekt przesycenia ideologią i brakiem umiejętności oddzielenia jej, przesiania przez swoisty filtr jak w okularach przeciwsłonecznych…

  5. Ocena komentarza

    Oprócz wymienionych i omówionych przez nas przykładów, do filmów sklasyfikowanych jako klasyczne narzędzia propagandowe, dołączyłabym jeszcze coś z polskiego podwórka, a więc Polską Kronikę Filmową. Przez 50 lat PKF szerzyła stanowisko partii wobec konkretnych sytuacji społecznych, gospodarczych, czy politycznych, jasno narzucając odbiorcom konkretny propartyjny (a co za tym idzie – proradziecki) punkt widzenia.

    Co do drugiej z zaprezentowanych kategorii, chciałabym się odnieść do serialu „Klan”. Produkcja TVP jest idealnym przykładem narzędzia (re)produkującego określone wartości moralne, schematy zachowania i postawy społeczne. Na przestrzeni lat bohaterowie „Klanu” pokazują Polakom, jak zmagać się z uprzedzeniami dotyczącymi osób chorych na zespół Downa oraz zarażonych wirusem HIV. Scenarzyści powoływali się również na: proces adopcji i przysposobienia dzieci, problem sekt wyznaniowych, kryzys imigracyjny, działalność proekologiczną oraz różnorakie przejawy patologii (przemoc w rodzinie, alkoholizm), ukazując konkretne postawy bohaterów i propagując określony system wartości (zgodny z misją TVP i, jak mniemam, podejściem sprawującej władzę opcji politycznej).
    Abstrahując od „Klanu”, zgadzam się z Martyną, że idealnymi przykładami w tej kategorii są filmy i seriale promujące postawę patriotyczną, oparte na wydarzeniach historycznych.

    Do filmów krytycznie rozprawiających się z ideologią, zaliczyłabym przede wszystkim „Wszystko za życie” w reżyserii Seana Penna. Główny bohater przeciwstawia się żądzy posiadania, która opanowała pokolenie jego rodziców, porzuca wszystkie dobra materialne, odrzuca utartą ścieżkę kariery, wychodzi poza schemat młodego człowieka dążącego do wysokiej pozycji społecznej, pokazując w ten sposób negatywny stosunek do współczesności, dla której ważniejsze jest „mieć” niż „być”.

  6. Ocena komentarza

    Można rzec, że ideologia jest już wręcz zakorzeniona i na stałe wpisana w DNA filmu jako takiego. Nie jest to z resztą dalekie od tego, co mówi nam Žižek. Jednak to My, jako świadomi odbiorcy decymujemy o jej zdemaskowaniu lub zaakceptowaniu. Niesamowite jest jednak to, jak silną właściwością do penetracji kinematografii cechują się niektóre z ideologicznych nurtów. Zaproponuję tutaj nieco inne, choć może niekoniecznie błędne spojrzenie na ten problem. Weźmy za przykład, na użytek mojego wywodu kino familijne, bajki czy produkcje powszechnie uważane za „lekki i przyjemne”. Czego nas uczą? Bajki wpajają nam pewne wzorce już od najmłodszych lat, kiedy to umysł jest najbardziej chłonny i podatny na takie przekazy a jednocześnie bezbronny, bo pozbawiony swoich krytycznych mechanizmów obronnych. Nie podając konkretnych tytułów, gdyż baza takich produkcji jest zbyt szeroka, można zauważyć jaką potężną siłą w kształtowaniu naszego światopoglądu od najmłodszych lat dysponują takie wytwórnie jak Disney, Dreamworks, PIxar i inni.
    W przypadku nieco dojrzalszego kina rozrywkowego sytuacja ma się bardzo podobnie, choć tutaj „serwowana” nam ideologia bywa łatwiejsza do zauważenia. Choć w „Dniu Niepodległości” świat ratują amerykanie, nie są to przedstawiciele ukochanego przez D.Trumpa WASP* (White Anglo-Saxon Protestant). Amerykę i w konsekwencji świat ratuje bowiem czarnoskóry Will Smith, a towarzyszą mu bohaterowie wielu kultur i religii. Podobnie wygląda sytuacja z doborem nacji antagonisty/ów w dwóch na trzy filmy akcji. Możemy z 99% pewnością stawiać, na białego mężczyznę, o kaukaskiej urodzie i pochodzeniu z terenów europy wschodniej. Kino rozrywkowo bombarduje więc nas taką i szeregiem innej ideologii z prędkością karabinu maszynowego dzierżonego przez Sylwestra Stallone.
    Na koniec mojego wywodu pragnę tylko dorzucić, że nie mam przeciwko tej ideologii wypływającej z ekranu nic przeciwko. A rację mieli zarówno Lenin, Goebbels, Žižek, wszyscy moi przedmówcy w komentarzach i Panowie na zajęciach czy wreszcie Francis Ford Coppola ponieważ każda interpretacja wnosi do filmu jakiś nowy pierwiastek, pozwala nam odkrywać go wciąż na nowo. Sam Coppola powiedział kiedyś: „Film narzuca się nam zawsze z pewnego dystansu. Współczuję krytykom, że muszą reagować na gorąco. Aby przyswoić sobie film potrzeba czasu. I to właśnie te najtrudniejsze do przyswojenia obrazy zyskują najwięcej, gdy ponownie je oglądamy: za każdym razem odkrywamy w nich jakiś nowy wymiar.” I dlatego koniecznie i nieustanie interpretujmy filmy na najróżniejsze sposoby. 🙂

  7. Ocena komentarza

    W kontekście ostatnich zajęć przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl. Przeplatanie się kina i ideologii czasami następuje w nieco bardziej dosłowny sposób. Jeżeli nie narusza to regulamin naszej strony, to zamieszczam link do ciekawej perełki, która towarzyszyła premierze nowej adaptacji historii o wielkiej małpie „Kong; Skull Island”.
    http://ew.com/movies/2017/02/01/kong-skull-island-imax-poster-apocalypse-now/
    Kolejny ukłon w stronę „Czasu Apokalipsy” i klasyka jakim jest F.F. Coppola.

  8. Ocena komentarza

    Nie odkryjemy Ameryki, mówiąc że nie da się wyizolować i stworzyć w obecnych czasach filmu, który choć trochę nie zawierałby w sobie ideologii. Film jako model krytyki ideologii: posłużę się tutaj przykładem obrazu „Więzień nienawiści” reż. Tony Kaye. Główny bohater Dennis Viniard jest głową domu typowej amerykańskiej rodziny. Podczas jednej z akcji ratunkowych (był strażakiem) zostaje śmiertelnie postrzelony przez czarnoskórego przestępcę. Moment ten zmienia życie całej rodziny, a w szczególności najstarszego syna Dennisa, Dereka, który od tego momentu całe zło panujące w kraju przenosi na imigrantów, ogarnia go wszechobecna nienawiść do wszystkich obcokrajowców. Wstępuje do nazistowskiego ruchu. Pewnej nocy jego samochód staje się celem rabunkowym czarnoskórych. Podczas napadu Derek w brutalny sposób morduje jednego z przestępców. Trafia do więzienia. Tam zostaje brutalnie uświadomiony o błędach w swej ideologii/myślenia. Nawiązuje przyjaźń, która pomaga mu zmienić spojrzenie na społeczeństwo.
    W nawiązaniu do słów koleżanki na samym początku dyskusji, jeżeli chodzi o serial „Ranczo” nie zaliczałabym go do drugiej klasy. Jest on ewidentnie przesiąknięty polityką, do granic możliwości. I waham się jedynie czy patrzeć na tę produkcję jako formę propagandy politycznej czy jednak jako model krytyki ideologicznej. Łączy ona w sobie elementy obydwu kryteriów, czy może być i jednym i drugim? Zgadzam się natomiast, co do sklasyfikowania wszystkich polskich filmów/seriali o charakterze patriotycznym do drugiej kategorii. Świetnym przykładem jest tutaj serial „Czas honoru”.
    Jeżeli chodzi o pierwszą klasę, czyli film propagandowy myślę tutaj o współczesnym kinie, czyli filmie z 2014 roku pt. „The Interview” (polski tytuł: „Wywiad ze Słońcem Narodu”). Amerykańska komedia, która opowiada o fikcyjnym zamachu na przywódcę Korei Północnej.

  9. Ocena komentarza

    Moim zdaniem jeśli mówimy o jakiejkolwiek ideologii wplecionej do fabuły filmu to, aby ją dobrze odczytać kluczem jest świadomość. Wydaje mi się, że każdy film jest nasączony ideologią twórcy. Jest to kompletnie zrozumiałe, ponieważ każdy z nas jakby stworzył coś swojego to na pewno w jakimś stopniu odzwierciedlałoby to naszą osobę. Nie robimy czegoś wbrew naszym przekonaniom. Jeśli chodzi o film, w którym reżyser chce nam przekazać jakiś punkt myślenia to nie możemy z góry uważać go za słuszny tylko dla tego, że wielki twórca kinowy głosi dane poglądy. Bardzo ważna jest w tym momencie wspomniana przeze mnie świadomość. Zawsze trzeba podejść krytycznie do jakiegoś dzieła, a nie ślepo przyjmować jakieś wzorce przedstawione na ekranie. Ostatnio na zajęciach oglądaliśmy film Krzysztofa Kieślowskiego pt. „Z punktu widzenia nocnego portiera”. Przyznam szczerze, że podczas oglądania kilkukrotnie wybuchnąłem śmiechem widząc to w jaki sposób zachowuje się oraz rozumuje główny bohater- nocny portier. Jednak po zastanowieniu się dłużej nad tym filmem muszę stwierdzić, iż był to śmiech przez łzy. Widząc człowieka tak przesiąkniętego ideologią zrobiło mi się nawet trochę smutno. Ten mężczyzna był tak ślepo zapatrzony w komunistyczny świat, że kompletnie zatracił się w czerwonej rzeczywistości. W jego przypadku nie ma mowy o jakiejkolwiek świadomości, która jest tak ważna nie tylko oceniając film, ale jak i widać w życiu. Podsumowują mój wywód ideologia jest dość niebezpieczny narzędziem nie tylko na ekranie, ale zarówno w życiu codziennym, którzy może bardzo mocno wpływać na ludzi przyjmujących wszystkie informacje bez zastanowienia się, żyjąc w pewnej nieświadomości. Takie życie na pewno jest łatwiejsze, ale jakże zakłamane i nieprawdziwe.

  10. Ocena komentarza

    Treści totalitarne to nie jest wyłącznie domena krajów totalitarnych. Dziś jednak promocja poglądów/treści korzystnych dla określonej władzy w reżimie demokratycznym, dokonuje się poprzez redystrybucję środków. W Polsce taką instytucją jest Polski Instytut Sztuki Filmowej, a przykładem takiej walki może być historia finansowania filmu pt. „Historia Roja”, który nota bene w podtytule mógłby mieć słowo „chaos”. Widać w filmie ogromne przerwy w realizowaniu materiału, tragiczny montaż jak i bolączki scenariuszowe. Jedna ekipa polityczna wstrzymała finansowanie, druga po długiej przerwie je wznowiła. Pojawiają się później takie kwiatki jak znikające wąsy między scenami. Nie pomnę już o „Smoleńsku”, który stał się w 2017 r. jednym z najbardziej obsypanych nagrodami filmem. Szkoda, że były to Węże. Wydaje się, iż najlepiej jako narzędzia reprodukujące sprawdzają się seriale – pozwalają utrwalić określone wartości, gdyż emitowane są zazwyczaj pięć razy w tygodniu. Zaczynając od p. Steni z „Klanu” wesoło płacącej abonament rtv, po walczący z nacjonalizmem serial „Na Wspólnej”. Film prawdopodobnie gorzej sprawdza się jako narzędzie krytyki określonej ideologii, gdyż najczęściej nie robi tego wprost. Aby odnaleźć drugie dno trzeba być osobą znającą kontekst historyczny, czy mieć szersze spojrzenie na daną problematykę. Czy taka jest większość społeczeństwa?

Dodaj komentarz