Czy paranoję należy leczyć?

Kategorię politycznego spisku można postawić w jednym szeregu z takimi pojęciami jak plotka czy stereotyp. Nie mają one wiele wspólnego z obiektywną prawdą, ale często zbliżają się do niej w umysłach ludzi skłonnych do racjonalizowania tego, co niezrozumiałe. Czy połączenie tego procederu z magią kina nie wydaje się gotowym przepisem na pewny hit?

Jest pogodny poranek na wschodnim wybrzeżu USA i pogodne późnoletnie popołudnie w Polsce, kiedy z nieba zaczynają spadać samoloty, a potężne wieżowce upadają jak domki z kart. Nowy Jork – najbardziej symboliczna i popkulturowa z amerykańskich metropolii – wygląda jak spowity w dymie apokaliptyczny świat z filmów katastroficznych. Dla pokolenia aktualnych trzydziestolatków (a więc i autorów tego tekstu) zmierzających wtedy od dzieciństwa do dorosłości jest to moment, kiedy spektakularna fikcja kina zaczyna mieszać się z rzeczywistością. Wielu zapamięta to jako wydarzenie pokoleniowe. Spora grupa nigdy nie uwierzy.

Bo jak można bez zwątpienia przyjąć do wiadomości napływające z ekranów wieści o tak niewyobrażalnej katastrofie? Trudno ją zracjonalizować oficjalną narracją o złych bliskowschodnich terrorystach i zemście na światowym żandarmie.

Podobne pytania mnożą się nie tylko w przypadku najbardziej spektakularnych tragedii, których wyjaśnienie stanowi przedmiot gorącej, publicznej debaty. Strefa 51 jako zwykła baza sił powietrznych? Wolne żarty! Amerykański prezydent zamordowany przez szaleńca? Niemożliwe. Katastrofa smoleńska jako wypadek komunikacyjny? To by było za proste.

Teorie spiskowe  mimo oczywistych wątpliwości, które wzbudzają, pełnią ważną rolę w procesie postrzegania i rozumienia przez nas świata. Stanowią kuszące uproszczenie wyjaśniające nam co się właściwie zdarzyło. Odkrywają tajemnice, o których wiemy, że istnieją.

Podwalinami pod teorie spiskowe są dwa czynniki: psychologiczny oraz społeczno-polityczny. Ten pierwszy opiera się na założeniu, że istnieją pewne cechy osobowości, które pretendują człowieka do myślenia paranoicznego a przez to – do wiary w teorie spiskowe. Paul Blaney – badacz tego problemu – wylicza: cynizm, zaangażowanie się w porównywanie z innymi członkami społeczeństwa, poczucie skrzywdzenia i zazdrości, złość, powściągliwość i ostrożność, nieustępliwość, brak poczucia humoru, odczucie bycia obserwowanym, zadufanie, samouwielbienie i usprawiedliwianie samego siebie. Polski badacz zjawiska – Krzysztof Korzeniowski – dodaje, iż cechami, które są najbardziej widoczne na gruncie polityki są: nadmierna podejrzliwość, skłonność do manii prześladowczych oraz myślenia urojeniowego.

W brawurowym thrillerze politycznym „The Manchurian Candidate” z 1962 r. główna postać grana przez Franka Sinatrę podejmuje śledztwo ewidentnie w oparciu o własne urojenia i podejrzliwość wobec swojego towarzysza broni wracającego do USA jako bohater wojenny. Ostatecznie jednak Bennett Marco odkrywa dzięki temu wpływ obcego wywiadu na toczącą się w tle amerykańską kampanię wyborczą. Czy działania w oparciu o paranoidalne przeczucia nie przekuwają się więc w sukces demaskatora?

Trudno też nie kojarzyć historii opowiedzianej w filmie z tym co dziś obserwujemy w amerykańskiej polityce, gdzie motyw „mandżurskich kandydatów” sterowanych przez obce służby pojawia się regularnie. W ostatnich wyborach był on jednak szczególnie eksponowany.

Drugi wymiar spisku ma charakter społeczny i obrazuje jaki wpływ ma on nie tylko na funkcjonowanie grupy, ale i wspólnoty politycznej. Spisek tworzy relacje podobne do zasad funkcjonowania grup religijnych. Stanowi mechanizm kontroli, politycznej rywalizacji, narzędzie wpływu na narrację i społeczną mobilizację. Ma też w sobie atrakcyjność alternatywnej rzeczywistości, wyjścia poza mainstream oficjalnych komunikatów i mediów. Przez to jest także kochany przez kino.

Najbardziej archetypicznym filmem, który podejmuję temat spisku jest bez wątpienia „JFK” Oliviera Stona. Nie tylko opowiada on o teorii naszpikowanej poszlakowymi detalami, która do dziś żywo zajmuje amerykańską opinię publiczną. Historia zabójstwa Kennedy`ego w najlepszy – zdaje się – sposób opisuje samą genetykę spisku: natłok faktów, brak powszechnej zgody co do przebiegu zdarzenia, wielowymiarowe polityczne tło i liczne pytania pobudzające wyobraźnię do stawiania nawet najbardziej śmiałych tez. Sam fakt ich obecności nie jest jednak wynikiem paranoidalnej wyobraźni, ale głównie fiaska oficjalnego raportu ze śledztwa, który mało kogo przekonał. Czy więc dążenie do prawdy, nawet najbardziej pokrętnymi ścieżkami nie jest bardziej dowodem na zdrowie demokracji niż na jej chorobę?

Paradoksalnie więc obecność w polityce ludzi o skłonnościach paranoicznych niekoniecznie musi oznaczać, iż system źle funkcjonuje. Może – podobnie jak populizm – teorie spiskowe są naturalnym, choć nie zawsze funkcjonalnym elementem demokracji? Same osoby o skłonnościach paranoicznych stanowią przecież koło zamachowe systemowej kontroli: są zwolennikami prowadzenia śledztw, dogłębnych badań sprawy. Skupiają się na szczegółach, które są poddawane społecznej ocenie. Nawet paranoja ma chyba jednak swoją paranoiczną granicę. Po jej przekroczeniu rzeczywistość zaczyna zmierzać znacznie dalej niż lokalizacja Mandżurii na mapie świata…

  1. Ocena komentarza

    Teorie spiskowe zapewne są nieodłącznym elementem demokracji, jednak czy potrzebnym? W moim odczuciu jest, to nakręcanie społeczeństwa, co niekoniecznie przyczyni się do zbadania danej sprawy w sposób bardziej dogłębny i skrupulatny. O ile spisek w filmie jest świetnym wątkiem dla widza, który z niecierpliwością czeka na zdemaskowanie prawdy, tak w realnym życiu nie zawsze działa, to w ten sposób. Oczywiście ważne jest, by wszelkiego rodzaju katastrofy czy afery z udziałem najwyższych urzędników państwowych były dobrze badane, jednak popadanie w różnego rodzaju skrajności i paranoje jest moim zdaniem zbędne.

  2. Ocena komentarza

    W życiu prywatnym bardzo drażni mnie skłonność ludzi do paranoicznego drążenia tematu i szukania dziury w całym. Wolę przejść do porządku dziennego nad niektórymi wydarzeniami, zrzucając ich przebieg na kanwę zbiegu okoliczności/przypadku/zrządzenia losu.
    Jednocześnie jestem świadoma, że wiele spraw, którymi żywo interesuje się opinia publiczna, powinno mieć swoje jasne wytłumaczenie i udokumentowany przebieg. Absolutnie nie dziwi mnie dążenie do prawdy, powoływanie specjalnych komisji, czy wznawianie śledztw. Wręcz przeciwnie, uważam, że w ustroju demokratycznym obywatele mają prawo znać cały szeroki kontekst wydarzeń, których są świadkami. Dodatkowo powinien on zostać przedstawiony w OBIEKTYWNY sposób z zachowaniem równowagi pomiędzy opinią wszystkich zainteresowanych stron.
    I w tym momencie dochodzę do pewnej sprzeczności, ponieważ muszę przyznać, że filmy i seriale oparte w swojej fabule o różnego rodzaju teorie spiskowe bardzo mi się podobają. Zaczynając od „Tożsamości Bourne’a”, którą oglądałam jako dziecko z zapartym tchem, przez niesamowitą „Wyspę tajemnic”, aż po polskie „Służby specjalne” i serial „Pakt”.
    Miks kina, polityki i teorii spiskowych wydaje mi się z tej perspektywy idealnym przepisem na kasowy sukces.

    1. Ocena komentarza

      Nie wiem na ile świadomie użyła Pani słowa „opinia”, ale to przecież kolejny, mało uwypuklony przez nas problem teorii spiskowych: zatarcie granic między faktem a opinią właśnie.

      1. Ocena komentarza

        To był celowy zabieg, ponieważ uważam, że w przypadku różnych wydarzeń owianych tajemnicą, których przebieg jest niejednoznaczny, opinie zainteresowanych stron często wpływają na społeczeństwo dużo bardziej niż próba przedstawienia faktów (jeśli do takowej w ogóle dochodzi).

  3. Ocena komentarza

    Teorie spiskowe były, są i będą. Tak jak zostało to dobrze zauważone w artykule, jest to poniekąd spowodowane cechami ludzkiej natury. Wiele osób stara się w ten sposób tłumaczyć różnego rodzaju zdarzenia i procesy – w niektórych przypadkach można nawet mieć rację (a takie drążenie jakiejś teorii, podejrzliwość i uporczywość mogą rzeczywiście przynieść sukces, tak jak było to w przypadku Bennetta Marco), natomiast zdecydowanie częściej słyszy się o samych teoriach spiskowych, które nie mają żadnego pokrycia w dowodach. Dobre natomiast w tym wszystkim jest to, że z powodu teorii spiskowych bada się – lub przynajmniej próbuje badać – pewne aspekty, choć najczęściej nieskutecznie i teoria pozostaje tylko teorią. Tu można odnieść się do Antoniego Macierewicza, bo choć można nazywać teorie spiskowe funkcjonalnym elementem demokracji to jednak trzeba pamiętać o tym – tak jak pisze Joanna – aby te teorie spiskowe były rozstrzygane w sposób obiektywny i jak najbardziej niezależny. Nie mam natomiast wątpliwości co do tego, że teorie spiskowe to jest świetny motyw dla każdego filmu, co zresztą udowadniają także twórcy, którzy kręcą nie tylko dzieła dokumentalne, ale też często dzieła fikcyjne właśnie na podstawie przeróżnych teorii spiskowych.

    1. Ocena komentarza

      Wspomniany film dokumentalny będziemy pod tym kątem jeszcze omawiać: nie tylko jako dzieło rozprawiające się ze spiskiem, ale także tworzące pewne konspiracyjne narracje.

  4. Ocena komentarza

    W momencie, gdy A. Lepper wspominał o więzieniach CIA w Polsce większość pukała się w głowę – jak okazało się po latach – miał rację. Tak więc jest to przykład w którym teza traktowana jako teoria spiskowa, staje się być namacalną prawdą. Przykład ten zdaje się potwierdzać moje stanowisko, iż teorie spiskowe stanowią istotny element demokracji, jednak wykorzystywane są niejednokrotnie wyłącznie jako sposób zbijania kapitału politycznego, a nie element debaty mającej prowadzić do wyjaśnienia danej sytuacji.

    Przykładem, który obrazuje instrumentalne podejście do teorii spiskowych stanowi katastrofa smoleńska. Prawo i Sprawiedliwość dochodzi do władzy – powołuje zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154M w Smoleńsku, który notabene praktycznie nie obraduje. Wybuchy, strzały, niewidzialna mgła i wiele innych teorii opartych o testy z parówkami i puszkami. Niebezpieczeństwo pojawia się wówczas, gdy teoria spiskowa dla wielu oprócz tego, że jest obiektywną prawdą a nie alternatywną wersją zdarzeń wymagającą wyjaśnienia, staje się czymś na wzór sposobu wyznania wiary (miesięcznice smoleńskie). Poseł Suski stwierdził przed kilkoma dniami, iż dzień katastrofy smoleńskiej (dla wierzących w teorie spiskowe – zamachu) powinien być dniem wolnym od pracy.

    Czy nie doszliśmy do momentu, w którym teoria spiskowa staje się narracją uznawaną za większość społeczeństwa za prawdę? W tych manipulacjach dostrzegam zagrożenie wynikające z teorii spiskowych.

    1. Ocena komentarza

      Na szczęście we wspomnianym przez Pana przykładzie to jeszcze nie większość (w ostatnim badaniu bodajże 15%). Kino zresztą również włączyło się do tej dyskusji filmem „Smoleńsk” Antoniego Krauze. Jako przykład dla tematu zajęć – polecam. Jako dzieło – niespecjalne.

  5. Ocena komentarza

    Chyba nie ma lepszego sposobu na kontrolę władzy i ochronę demokracji niż teorie spiskowe. Powód jest bardzo prosty – jeżeli władza spróbowałaby tylko okłamać społeczeństwo, lub pojawiłyby się wątpliwości dotyczące jakiegokolwiek wydarzenia, zawsze znaleźliby się ludzie gotowi podważyć to, co jest im mówione. Co prawda niejednokrotnie te teorie są wyrazem nadgorliwości (patrz zamach z 11 września, którego okoliczności są przecież oczywiste), jednak inne z kolei wydają się być odpowiedzią znacznie bardziej możliwą niż ta oficjalnie przedstawiana – świetnym przykładem jest własnie zabójstwo Kennedy’ego (i wiele wymownych scen filmowych wyśmiewających oficjalną wersję wydarzeń). Czy paranoję należy leczyć? Zdecydowanie nie. Chociażby sam fakt możliwości wymyślania teorii spiskowych i podważania tym władzy jest bowiem dowodem na zdrowie demokracji, bez której wyrażanie takich opinii nie byłoby możliwe.

  6. Ocena komentarza

    Tak jak niegdyś mity czy dogmaty religijne, tak dzisiaj teorie spiskowe powstają, aby łagodzić ludzkie obawy – próbując wyjaśnić to co nieznane. Bo jak wiadomo, tylko to nas przeraża, czego nie znamy bądź nie rozumiemy. Dlatego też logika wielu teorii spiskowych jest bardzo prosta a wyjaśnienia ich, wręcz trywialne i jakieś takie „mało spiskowo-spektakularne”. Ta tendencja do upraszania rzeczywistości nie jest z reszta niczym zaskakującym i pozwala często w prosty sposób wytłumaczyć pewne złożone zjawiska, będące zarzewiem powstawania owych teorii. Świetnie ilustruje to chociażby sławetna scena z JFK Olivera Stone’a która poprzez nagięcie faktów i spore uproszczenie przedstawia nam alternatywną od oficjalnej argumentację, która na pierwszy rzut oka wydaje się spójna, przekonująca i logiczna. Owe naginanie rzeczywistości by wpasowała się w argumentację ma miejsce niezwykle często w przypadku teorii spiskowych. Za przykład, niech posłuży przewijający się w mediach od kilku lat, słynna polityczna teoria spiskowa o obywatelstwie 44 prezydenta USA i jego spreparowany akt urodzenia, będący rzekomym asem w rękawie tzw. Birthersów – zarzucających Obamie brak amerykańskiego obywatelstwa i prawa do sprawowania urzędu. Oczywiście prawdę znajdują, (niejednokrotnie po latach poszukiwań), jedynie ci którzy jej szukają. Dlatego też, teorie spiskowe są więc potrzebne. Funkcjonują jako dobry i zdrowy mechanizm krytycznej oceny demokratycznej władzy, dają możliwość kwestionowania monopolu władzy na prawdę i prowadzą do pogłębiania świadomości obywateli. Należy jednak pamiętać, że mogą się okazać niebezpieczne i szkodliwe gdy zbytnio się zradykalizują. Odpowiadając na ostatnie pytanie, uważam, że paranoję należy leczyć, gdy wynikające z niej teorie spiskowe – oparte na kłamstwie, stają się elementem kultu, lub co gorsza walki politycznej i środkiem manipulacji. Prowadzą one bowiem do patologii i rozchwiana systemy demokratycznego. Należy dać obywatelom (i władzy) swobodę w snuciu własnych teorii, ale nie może być to wolność niczym nieograniczona. W końcu teorie spiskowe, były, są i będą jednym z uroków prawdziwej demokracji.

    1. Ocena komentarza

      Nie wiem na ile – opisując demokrację – użył Pani słowa „urok” intencjonalnie, ale wydaje się to trafna metafora. Ale i niebezpieczna jednocześnie. Jeśli odniesiemy ją do wszystkiego, co w demokracji się nie udaje, ale musimy nauczyć się z tym żyć, to Hitler reż mógłby tym tokiem rozumowania zostać określony mianem „uroku” demokracji…

  7. Ocena komentarza

    Zgadzam się w 100% z opinią zarówno Macieja, jak i Martyny – teorie spiskowe były, są i będą zawsze obecne w społeczeństwie (tym samym w polityce) i świadczą jedynie o szansie jaką daje ustrój demokratyczny, czyli możliwości swobodnego wyrażania poglądów/myśli/teorii. Wpisując w Google hasło: teoria spiskowa można znaleźć przeróżne strony: od „10 teorii spiskowych, które okazały się prawdą”, przez „najpopularniejsze teorie spiskowe”, po „teorie spiskowe, o których nie miałeś pojęcia”. Wydaje mi się, że we współczesnym świecie ludzie je tworzący są bardziej wyśmiewani (social media/memy), bagatelizowani niż brani na poważnie. Społeczeństwo bardziej jest w stanie uznać daną osobę za niepoczytalną i po prostu znudzoną życiem niż jej uwierzyć, albo w ogóle podjąć temat i poszukać istotnych faktów czy informacji.
    Odnośnie teorii spiskowej na temat katastrofy smoleńskiej to trochę chyba to już przestała być tylko teoria. Spisek – jak dla mnie to trochę jak wytwór wyobraźni, informacja, mimo której przechodzimy do porządku dziennego. Teoria spiskowa o katastrofie smoleńskiej dla większości osób w naszym kraju stała się już sensem życia, prawdą objawioną. Robi się niebezpiecznie. Amerykanie – mistrzowie w wymyślaniu teorii spiskowych – można uznać robią to z nudów, albo chcą być po prostu najpopularniejszym krajem na świecie. Polacy mają niestety tendencję do wiary we wszystko, co pokaże ekran telewizora czy kina, bądź co powie polityk lub inna znana osoba.

    1. Ocena komentarza

      Również – podobnie jak w poprzednim komentarzu – przestrzegam przed rozsiewaniem teorii spiskowych o teoriach spiskowych. 15% to jeszcze nie większość. Ale komentarz pokazuje ciekawy mechanizm, który upodabnia teorię spiskową w swojej genetyce do plotki. Może o tym też warto wspomnieć rozpracowując ten temat.

Dodaj komentarz