Makiawelizm versus solidarność

Obecny kryzys uchodźczy stanowi największe od czasu od II wojny światowej wyzwanie związane z masowym napływem wychodźców. Konflikt zbrojny w Syrii, destabilizacja Libii, dramatyczna sytuacja ludności cywilnej w Iraku czy innych krajach dotkniętych kryzysami humanitarnymi, działalność ISIS – wszystkie te czynniki doprowadziły do załamania polityki azylowej części krajów Unii Europejskiej. Globalizacja i wynikające z niej przenikanie się kultur prowadzi do wzrostu tendencji nacjonalistycznych i ksenofobicznych. Słusznie mamy się czego obawiać?

Czy nie jest trochę tak, iż aktualnie prezentujemy taki stosunek do imigrantów – zarówno z Ukrainy jak i tych pochodzących z państw Afryki i Azji – jaki prezentowali wobec nas Niemcy i Anglicy jeszcze kilkanaście lat temu? Wówczas to my oczekiwaliśmy solidarności, oburzając się na stereotyp Polaka-złodzieja i alkoholika.

Solidarność a proces globalizacji

Dlaczego kraje wspólnoty nie okazują solidarności względem swoich sąsiadów? Wskazać można dwa powody – populizm lub obawy o bezpieczeństwo wewnętrzne kraju. Czy jeśli rząd Beaty Szydło mówi, iż nie przyjmie 7000 potencjalnych zamachowców to jest to wynik wiedzy na temat nieudolności naszych służb, czy też próba zbijania kapitału politycznego? Wyjściem z pewnością nie jest niekontrolowane przyjmowanie wszystkich osób – należy oddzielić emigrantów ekonomicznych od osób realnie potrzebujących azylu, jednak brak współpracy wyłącza możliwość racjonalnych decyzji w obliczu tragedii milionów ludzi.  Czy makiawelizm, brak współczucia dla jednostki można wytłumaczyć racją stanu? Wydają się to potwierdzać takie seriale jak House of Cards i Gra o Tron.

Poniżej fragment tzw. krwawych godów, gdzie król Robb Stark zostaje zamordowany wraz ze swoją ciężarną żoną i matką. Powód? Układ pomiędzy Freyami i Boltonami dotyczący wspólnej walki o Północ.

Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka – stwierdzał Immanuel Kant. Czy uchodźcy nie stali się dla wielu wyłącznie środkiem w zdobywaniu elektoratu? Jak pokazują badania w ciągu roku strach Węgrów związany z zamachami terrorystycznymi wzrósł z 23 do 87% (Bauman Zygmunt, 2016, Obcy u naszych drzwi, s. 22). I choć kraje takie jak Węgry czy Polska jawią się jako ostoje chrześcijaństwa, to jawnie odchodzą od nauki Kościoła w tym zakresie.

Czy aktualny kryzys doprowadzi do zaprzeczenia jednego z podstawowych założeń UE jakim jest swobodny przepływ ludzi i kultur?  Z drugiej strony dlaczego nie jednoczą się z nimi bogate kraje arabskie, a robić to mam my – Europejczycy?

Kino wobec kryzysów migracyjnych znanych z historii

Dzisiejszy kryzys z pewnością przysłania nam obraz masowych emigracji, które miały już miejsce w przeszłości. Powróćmy więc do okresu II wojny światowej razem z filmem Casablanca w  reżyserii Michaela Curtiza. Przeplatają się tam wątki miłosne z dylematami moralnymi osób, które przez walkę z nazizmem zostają zmuszone do emigracji. Główny bohater spotyka byłą kochankę Ilse Lund wraz z jej mężem Victorem Laszlo, którzy chcą kupić listy tranzytowe, umożliwiające ucieczkę do USA. Kobieta myśląc, iż jej mąż nie żyje wiąże się z Rickiem Blainem, po czym go opuszcza dowiadując się, iż była w błędzie. Rywalizacja o listy tranzytowe w filmie Casablanca oddaje ducha dylematów, z którymi my – cieszący się pokojem – nie musimy się stykać.

Kolejnym filmem wartym omówienia jest Hotel Rwanda – dramat historyczny, który dotyczy jednego z największych ludobójstw XX w. masakry ludności Tutsi dokonanej przez ekstremistów Hutu.  Historia oparta jest na faktach – Paul Rausesabaginie, dyrektor hotelu w stolicy Rwandy jest członkiem grupy etnicznej Hutu i mężem kobiety urodzonej pośród Tutsi. Główny bohater przekupuje bojówki Hutu i wraz z najbliższymi i sąsiadami kieruje się do kierowanego przez siebie hotelu. Finalnie dzięki pomocy humanitarnej ONZ udaje się im uciec z pogrążonej w chaosie Rwandy. Łącznie udaje się mu uratować 1268 osób.

Powyższe przykłady wskazują, iż warto pomagać, jednak dotyczą one sytuacji i konfliktów, w które bohaterowie są bezpośrednio włączeni. Wydaje się, iż nie możemy podważyć słuszności działań głównych bohaterów. Przykładem z życia jest poniższe wideo:

Należy zadać sobie jednak pytanie czy pomysłem na rozwiązanie obecnego kryzysu jest tworzenie obozów i przymusowa asymilacja uchodźców? Film pt. Ludzie Dzieci w reżyserii Alfonso Cuarona pokazuje nam niedaleką przyszłość, a dokładniej rok 2027. Świat pogrążony jest w chaosie, miotają nim wojny religijne, zamachy terrorystyczne i wojny domowe. Od kilkunastu lat z niewiadomych przyczyn kobiety nie zachodzą w ciążę. Ludzkie Dzieci choć stanowią pewną hiperbolizacje, to film ten pokazuje co może nas spotkać jeśli nie zracjonalizujemy w wymiarze globalnym naszego życia. Zapaść demograficzna w Europie, zaangażowanie militarne i polityczne mocarstw, które doprowadziło do zamachów terrorystycznych z pobudek religijnych, wojen domowych. Czy przez to wszystko nie zmierzamy do apokalipsy?

Jak więc kino przedstawia obecny kryzys humanitarny?

Wydaje się, iż idealną puentą dla moich rozważań jest włosko-francuski dramat pt. Ogień na morzu w reżyserii Gianfranco Rosiego. Film opowiada nam historię 12-letniego Samuela – mieszkańca wyspy Lampedusa. Porusza on tematykę kryzysu z perspektywy Europejczyka, którego dotykają skutki kryzysu imigracyjnego. Lampedusa stanowi od lat cel podróży uchodźców. W poszukiwaniu dobrobytu i pokoju wychodźcy starają się dopłynąć do wyspy, często na rozpadających się łodziach, co niejednokrotnie kończy się tragedią. Codziennie z morza wyławiane są dziesiątki ciał, wyspa staje się symbolem tragedii – zarówno uchodźców, jak i mieszkańców. Film skłania do refleksji na temat tego, czy kraje UE nie powinny wspomóc państw przez które przebiegają szlaki migracyjne. Widząc dramat ofiar, nie możemy zapomnieć o skutkach, które niesie przeludnienie wynikające z braku możliwości szybkiej relokacji. Postawmy się więc w miejscu obywatela Włoch czy Grecji, czy taki stosunek do kryzysu jaki reprezentuje aktualnie Polska czy Węgry nie doprowadzi nas do konfliktu, który sprawi, iż za jakiś czas to my będziemy prosić o azyl? Jakie sposoby na rozwiązanie kryzysu widzicie?

Morał jest prosty: zając poczuł satysfakcję – wytchnienie w rutynowym przygnębieniu wywołanym codziennymi prześladowaniami – bo odkrył, że zawsze znajdzie się ktoś, kto jest w jeszcze gorszej sytuacji, niż on sam (cyt. za: Bauman Zygmunt, 2016, Obcy u naszych drzwi, s. 19). Czy nie oddaje to ducha aktualnej debaty politycznej?

  1. Ocena komentarza

    Chyba nie będę wielkim odkrywcą, jak napiszę, że nie ma idealnego wyjścia z tej sytuacji (kryzysu). Osobiście nie wyznaję hasła: „Polska dla Polaków” i zasad makiawelizmu, lecz patrząc na wydarzenia rozgrywające się w krajach, które przyjęły dużą liczbę uchodźców, nie dziwię się osobom, które nie chcą tych ludzi u Nas w kraju. I tak prawdą jest, że problem ataków terrorystycznych czy innych zbrodni popełnianych przez uchodźców dotyczy stosunkowo niewielkiej liczby spośród wszystkich przyjętych. Ale wciąż to głównie ze środowiska uchodźczego pochodzi potencjalne zagrożenie.
    Czy czasem nie jest tak, że strach i obawy w Polakach wywołuje w głównej mierze brak świadomości? Wszystkie informacje, jakie posiadamy o uchodźcach i imigrantach pochodzą z telewizji i Internetu. A jak powszechnie wiadomo, telewizja kłamie. Polska Akcja Humanitarna i Fundacja Refugee.pl co roku z okazji Światowego Dnia Uchodźcy (przypada 20 czerwca) organizują szereg konferencji, spotkań, szkoleń, mających na celu przybliżyć sytuację osób przebywających na uchodźctwie. Jedną z takich akcji jest przegląd filmów (w ubiegłym roku filmy były wyświetlane w 7 miastach Polski) poruszających tematykę imigracji i uchodźców. Jest to znakomity przykład akcji uświadamiającej! Powinno być ich więcej, a na pewno powinny być organizowane częściej z racji na trudną sytuację uchodźców na całym świecie.
    Kraje wiodące na świecie pod względem gospodarki, ekonomiki i władzy (takie jak USA, Rosja, Chiny, Niemcy itd.) powinny zastanowić się czy to przypadkiem nie ich działania przyczyniają się do sytuacji, w której dziesiątki tysięcy ludzi musi uciekać z ojczystego kraju.
    Filmowo polecam szereg filmów dokumentalnych o tematyce uchodźców i imigrantów („Urodzona w Nowy Rok” czy „Droga na drugą stronę” – film, który opowiada o rumuńskim uchodźcy, który zostaje zatrzymany za kradzież i umieszczony w polskim więzieniu na podstawie mało wiarygodnych świadków (oczywiście polskiego pochodzenia).

  2. Ocena komentarza

    Niestety zdaje się, że sposobu na rozwiązanie kryzysu może być bardzo ciężko znaleźć. W tym momencie zachodnia kultura jest już na tyle przesiąknięta napływami obcych kultur, że tylko jakieś radykalne działania mogłyby to zmienić, a raczej nic nie wskazuje na to, aby Europa odeszła od swoich najważniejszych wartości. Szkoda tylko, że to właśnie przez te wartości w dużej mierze powstał cały ten kryzys, choć oczywiście głównym powodem są działania tych największych mocarstw gospodarczych, przez które setki tysięcy ludzi traci dach nad głową i jest zmuszona do ucieczki do innego kraju. „Ludzkie dzieci” pokazują ten problem w połączeniu z odrobiną sci-fi, a więc światową bezpłodnością – ale kto wie, czy ludzkość i z tym problemem nie będzie musiała się mierzyć za kilka lub kilkanaście lat?

    Oglądając film „Ludzkie dzieci” teraz, a więc kilka lat po jego premierze, robi on spore wrażenie, bo autor jakby rzeczywiście przewiduje przyszłość. Cuaron nie przewidział jednak przyszłości, on po prostu bardzo dobrze przewidział skutki pewnych wydarzeń, pewnych trendów we współczesnym świecie. Najbardziej w całym obrazie uderza jednak symbolika, którą z łatwością możemy dostrzec w zasadzie na każdym kroku. Cuaron pokazuje świat mroczny, świat na skraju zagłady, ale przecież ludzkość już wiele razy w swojej historii doświadczała rzeczy strasznych, przez które rysowała się bardzo apokaliptyczna wizja „nowego świata”. W filmie mamy więc odwołania do nazistowskich obozów, kiedy słyszymy utwór „Arbeit macht frei” w scenie, w której naszym oczom ukazują się obozy uchodźców. Mamy odwołania do innych wydarzeń, które dzieją się naprawdę – torturowania więźniów, matki tracące swoich synów na wojnach czy setki tysięcy cywilów tracących życie podczas walk w obozie, którzy mogą od razu skojarzyć się nam z cywilami tracącymi życie np. w trakcie II wojny światowej. No i mamy pokazany jakże aktualny kryzys uchodźczy, z którym Europa nie może sobie od lat poradzić i nie widać niestety żadnego światełka w tunelu.

  3. Ocena komentarza

    Żeby się niepotrzebnie nie powtarzać, dodam tylko do tego o czym mówiłem na ostatnich zajęciach, że „Ludzkie Dzieci” można by jeszcze zestawić z innym filmem, który ukazał się raptem 3 lata po ich premierze a okazał się być może równie proroczy. Mowa o „Dystrykcie 9” południowoafrykańskiego reżysera Neilla Blomkamp’a. Jego Dystrykt 9 to też taka historia uchodźców z innego świata, nie kulturowego lecz dosłownie innego. Historia którą sam często zwykłem nazywać historią gwiezdnych żydów i kosmicznego antysemityzmu, interstelarnego apartheidu, jeszcze zanim na nagłówkach gazet pojawił się kryzys uchodźczy. I choć dziś oba te filmy odbieram(y) w nieco innym kontekście, ich przesłanie pozostaje niezmienione. Te podobieństwa doprowadziły mnie tez do innego spostrzeżenia, dotyczącego według mnie być może jednej z najbardziej interesujących, choć krótkich scen Ludzkich Dzieci. Sceny, w której widzimy starszą Niemkę, uwięzioną w tłumie ludzi, za płotem z drutem kolczastym, która w błagalnym tonie lamentuje przy obojętnym strażniku. Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, żeby zrozumieć intencje Cuarona i odszyfrować wymowę sceny, ale jej przewrotność leży według mnie szczególnie w tym, jak mocno Cauron sugeruje widzowi, że role i miejsca przy kolczastym drucie mogą się zmieniać.
    Nawiążę tutaj do słów Slavoja Zizka, z którego interpretacją zgadzam się w zasadzie w całości, że historie takie jak te z wyżej wymienionych filmów najlepiej i nie sposób opowiadać nie posługując się doskonale otoczeniem. Tzw. „environmental storytelling” termin ukuty co prawda na poletku gier video, oddaje moim zdaniem świetnie to, co zarówno Cuaron i Blomkamp robią w swoich filmach. Autentycznym i pełnym detali środowiskiem otaczającym bohaterów, nadają swoim dziełom potrzebnego brudu, grawitacji – która pomaga urzeczywistnić to co na ekranie. Mogą to być wycinki gazet, sklepowe witryny czy grafitti na murach. Opaski wzorowane na tych z gwiazdą Dawida niczym w nazistowskich Niemczech, czy znaki ostrzegawcze i segregacja w komunikacji miejskiej rodem z niegdysiejszego RPA. To wszystko buduje obraz który tak silnie oddziaływuje na naszą wyobraźnię.

  4. Ocena komentarza

    Zgadzam się z Agatą. Rzeczywiście, gdy spojrzeć na sytuacje krajów pochłoniętych wojną i konfliktami, trudno nie zauważyć, że Zachód miał swój spory wkład w rozwój tej sytuacji. Wdrażanie na siłę swojej demokracji do krajów, gdzie panują inne zasady, kultura i przekonania jest albo wyrazem braku pomyślunku albo dobrą przykrywką do realizowania swoich interesów. Myślę, że gdyby Ameryka i zachód ogółem trzymali się z daleka od wtrącania w sprawy krajów takich jak Libia czy Syria, nie mielibyśmy dzisiaj nawet w połowie tak dużych problemów jak dziś.
    Co do samego filmu „Ludzkie Dzieci” to jest niestety bardzo prawdopodobna wizja świata może nie w najbliższej przyszłości, ale być może przyszłego wieku. Obraz sam w sobie jest bardzo przekonujący i jednocześnie wydaje się być niebezpiecznie realistyczny. Ale może to właśnie dobrze, bo zmusza do refleksji. Możliwe, że należałoby pokazać ten flim obowiązkowo liderom wielkich państw najbardziej zaangażowanych w destabilizowanie sytuacji politycznej na świecie, żeby mogli zobaczyć do czego można doprowadzić świat.

  5. Ocena komentarza

    Moją uwagę również przykuła symbolika, o której pisze wyżej Tomek. Jest to niesamowicie uderzający element fabuły filmu „Ludzkie dzieci”. Szczególnie zdziwiły mnie starsze panie, mówiące po niemiecku, które były więźniarkami obozu. Czy to celowy zabieg na podkreślenie trudnych dziejów historii, które wszyscy znamy?
    Jednak, gdybym ja miała interpretować dzieło Alfonso Cuarón, to powiedziałabym, że jest to film o tym, jak destrukcyjny wpływ na społeczeństwo mają fundamentalistyczne poglądy. Rygorystyczne trzymanie się zasad i norm, zarówno przez większość społeczeństwa, jak i przez członków organizacji Fishes, prowadzi do brutalnej walki, która, mam wrażenie, jest celem sama w sobie.
    Film „Ludzkie dzieci” zrobił na mnie wrażenie, szczególnie za sprawą realistycznej scenografii i naprawdę znakomitego osadzenia w kontekście kulturowym.

Dodaj komentarz